| < Listopad 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
think about tommorow...
RSS
czwartek, 10 stycznia 2008
Trouble



O no, I see,
A spider web is tangled up with me,
And I lost my head,
The thought of all the stupid things I'd said.

O no, what's this?
A spider web, and I'm caught in the middle,
So I turn to run,
The thought of all the stupid things I've done,

And I never meant to cause you trouble,
I never meant to do you wrong,
And I, well if I ever caused you trouble,
And oh no, I never meant to do you harm.

O no, I see,
A spider web and it's me in the middle,
So I twist and turn,
Here am I in my little bubble,

Singing I, I never meant to cause you trouble,
And I, I never meant to do you wrong,
And I, well if I ever caused you trouble,
Oh, no I never meant to do you harm.

They spun a web for me,
They spun a web for me,
They spun a web for me.


Coldplay
13:05, marahat
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 marca 2007
Sandra
guano apes (with slight changes by marahat)...


"Never Born"

Love is like a shelter
brings me through the storm
Life is full of anger
maybe I'm dead again now
maybe there's life in me
so much stronger than the world gives it to me
here's the deal, leave it or not
what a surprise, your baby's unborn

Nothing else is deeper
Nothing else is good
Noone cares about the blood in you

I see you through that all
I feel you through the wall
Save my child and I save...

I in me and you are here now
Hold it, save it, never let me down again

I don't feel the darkness
don't feel anything
pressure's lost and pressure's good in me
don't move and don't hide secrets
play hard, don't play alone
move the soul without your own control

Nothing else is deeper ...

I in me and you are here now ...

What'cha sayin' ...
watch again...
why you're here...
noone noone noone cares...

I in me and are you still there
Just hold it save it never let you go again

21:04, marahat
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 stycznia 2007
Różowe

Oj Charlie, Charlie. Cały Charlie.

Kompletnie niewrażliwy i absolutnie poza kontekstem świata. Biedaczek nie wiedział o czym ona mówi. Nie wiedział, że to o co on powie będzie tak bardzo nie na miejscu. Z resztą, od tak dawna traktuje ludzi przedmiotowo, że nie wpadłby przy swojej najlepszej intencji na genialny pomysł zastanowienia się nad miejscem swoich słów.

Siedzieli razem (choć jak zwykle siedząc razem - siedzieli osobno) i rozmawiali. A właściwie, mówili: ona do niego, on do siebie. I odrwotnie. Nie było to ani uczące, ani ciekawe, i bynajmniej, nie było miłe. Ale siedzieli.

Był mroźny zimowy poranek. Na przystanku autobusowym zionęło pustką - jak to w niedzielne poranki bywa. ławka była niezadaszona. I wiało całkiem zdrowo.

- A powiedz mi panie psychologu - zaczepiła Ann - co myślisz o zaburzeniach afektywnych?
- Ekhm, znaczy, he, he - Charlie przybrał tradycyjnie ironiczny usmiech - różowe tabletki. Ta, tak. Hm, co ja myślę? Myślę, że zaburzenia takie są bardzo, interesujące? Tak, zdecydowanie ciekawe.
- Tak, naprawdę?

- Powiem więcej, myślę że są wybitnie zabawne, powiedzmy taka nerwica natręctw albo dwubiegunówka - zabawna sprawa, choć może nie aż tak zabawna dla pacjentów - temat przypadł Charliemu do gustu (lub raczej nastroju) - słuchaj, nie wiem czy Ci opowiadałem jak miałem praktykę w szpitalu i tam była taka jedna kobieta..
- A tak, tak - wtrąciła pośpiesznie Ann, nerwowo powstszymując go ręką - mówiłeś mi, nie chce tego słuchać znowu, pogadajmy lepiej o..o, co robisz w weekend? A z resztą, właśnie jedzie mój autobus..

Autobus faktycznie nadjechał, sylwetki zmarzniętej pary przylgnęły do siebie w pożegnalnym uścisku, jeszcze kilka machnięć ręką na odjazd i już, po wszystkim.

Ann usiadła plecami do szyby autobusu, oczy miała nieznacznie przeszklone. Automatycznie sięgnęła do torebki po papierosa (a że była w autobusie musiała się zadowolić gumą do żucia). Przypadkiem jej dłoń napotkała flakonik. Wyjęła go skrycie z torebki, obracała w dłoni, światło słoneczne odbijało się od plakietki, a oczy zaszły mgłą i szkliły się coraz bardziej mówiąc: Prosac.


fragmenty 'zagubionej' by marahat

16:08, marahat
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 stycznia 2007
Depresja, atak drugi
Ann wstała z fotela, zaczeła chodzić w kółko: najpierw wolno potem coraz szybciej, szybciej, szybciej; jej ręce poruszały się w rytm kroków po udach, biodrach, piersiach coraz szybciej, po szyji aż do granicy włosów; ręce jedna po drugiej w tą i spowrotem. Zaczęła drżeć. Podeszła do apteczki, po trzech dniach ponownie sięgnęła na górną półkę, chwyciła buteleczkę tabetek. Otworzyła wieczko, wysypała kilka na dłoń. Drgawki strąciły różowe kuleczki na podłogę.

Dziewczyna wrzasnęła

- NIE! nie nie nie - upadła na ziemię zanosząc się szlochem.

Spojrzała na szafkę ze sztućcami. Pośród nich złowieszczo i pociągająco błyszczał nóż, sięgnęła ręką, ale nie nóż był za wysoko.

- Dlaczego - wyszeptała sama do siebie - dlaczego! - krzyknęła drugim razem.

Leżała na podłodze jeszcze dobrą chwilę, potem coś w niej drgnęło, wstała podeszła do komputera. Otworzyła folder "pamietnik", nowy plik...

Wczoraj sex byl okropny. bolalo moralnie i fizycznie bylo mi żle. Nie czuję nic. Tylko ciało. Ciało jest mi bliskie, ale jakieś puste, bez tchu.

Nie wiem już nic, nie, nie wierzę że tak jest. Smutek to straszne doznanie, wyniszcza, ogłupia. Proszę, stań ponad mną, pociągnij mnie za sobą w wir szczęścia. Nie puszczaj mojej ręki, zabierz mnie za sobą do nieba. Wiem że potrafisz.

Dlaczego nie chcesz mi pomóc, kiedy tonę we własnej pustce, dlaczego oczekujesz ode mnie siły kiedy jestem słabością?

Chcę uciekać od ciebie i od życia. Jestem nieszczęśliwa. Nigdy nie będę tym czym chciałam być. Jestem chora - niektórzy wiedzą o tym, ale nigdy nie powiem tobie.

Złap mnie, w ramionach utul do wiecznego snu, chcę umrzeć przy tobie. By nie widzieć co dalej jest, nie chcę cierpieć. Chcę zamknąć oczy odpłynąć w sny o tobie i o tym co było. Tymczasem to co przyjdzie po nocach śni się i strasznie się boję.

Śmierć nie jest niczym innym jak ucieczką, i owszem, dotyczy mnie wtedy, to błogie uczucie spokoju kiedy nic już nie robię, wszystko samo dzieje się obok mnie.

Nienawidzę żyć, chcę umrzeć, przy tobie. Teraz.


Tabletki leżały na podłodze, dało się policzyć że było ich o całe trzy za dużo. Trzy tabletki za dużo i niemalże jedno życie za mało.

fragmenty 'zagubionej' by marahat


12:11, marahat
Link Komentarze (2) »
piątek, 10 listopada 2006
:|

"When the day is long and the night, the night is yours alone,
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go, 'cause everybody cries and everybody hurts sometimes

Sometimes everything is wrong. Now it's time to sing along
When your day is night alone, (hold on, hold on)
If you feel like letting go, (hold on)
When you think you've had too much of this life, well hang on

'Cause everybody hurts. Take comfort in your friends
Everybody hurts. Don't throw your hand. Oh, no. Don't throw your hand
If you feel like you're alone, no, no, no, you are not alone

If you're on your own in this life, the days and nights are long,
When you think you've had too much of this life to hang on

Well, everybody hurts sometimes,
Everybody cries. And everybody hurts sometimes
And everybody hurts sometimes. So, hold on, hold on
Hold on, hold on, hold on, hold on, hold on, hold on
Everybody hurts.
You are not alone"

08:49, marahat
Link Komentarze (1) »
środa, 08 listopada 2006
Noc jak co noc

I tak było wiele razy, czasem wydaje się ze co dzien. O wszem bywały i lepsze chwile - normalność, ale tych było zbyt mało żeby teraz o nich pamiętać. Dzień jak co dzień, noc jak co noc. Za małe łóżko, za zimna kołdra i samotność. Samotność. W gmatwaninie sekretów i kłamstw.

Dlaczego nie potrafiła, czemu nie była sobą? Może i psychologowie znają odpowiedz. Może to jej ojciec, może to genetyka, ale jedno jest pewne: zapora - absolutnie betonowy mur, za którym była radość- nawet 11 młotów i głosów nie mogło go przebić.

***

Wieczna tajemnica, która wcale nie daje poczucia bezpieczeństwa, za to jest brzemieniem. Brzemię - śmieszne słowo ale de facto bardzo właściwe. To takie cos o czym musisz pamiętać zawsze. Nigdy nie znika ani się nie chowa . Jest puste ale ciężkie w środku. I zawsze jest. Klątwa. Nawet po pijaku musisz pamiętać żeby nie być sobą.

I co śmieszniejsze, nie dzieje się z nim tak jak z innymi rzeczami kiedy udając "nie-siebie", stajesz się swoim kolejnym odbiciem. Będziesz kłamać, uciekać, wierzyć w inne "ja", a to cos i tak nie zniknie. Będzie ciążyć.

Kiedy zastanowisz się co tak na prawdę się z tobą przez owa tajemnice dzieje, wszystko dociera prawdziwie i dopiero wtedy napływa sól. Absolutnie zawsze się to tak kończy. Niestety.

To jest właśnie brzemię, kiedy czujesz się głupi bo wiesz ze niszczysz tym innych i siebie, a nic nie zrobisz bo strach obezwładnia - jak to czynił od wieków.

fragmenty "zagubionej" by marahat

10:23, marahat
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 października 2006
Szczyty marzeń

"Jakim to świat w którym szczytem marzeń jest normalność?

Szczytem, który tylko garstka zdobyła
szczytem, do którego nawet połowie nie udaje się znacząco zbliżyć
szczytem, który spora grupa zna tylko z opowiadań
szczytem, o którym niektórzy nawet nie słyszeli
szczytem, którego większość nie potrafi pożądać
szczytem, poza granicami wyobrażeń

jaki to świat? popierdolony?"


p.s. może i troche kiczowate, ale za to jakie prawdziwe ;)

22:17, marahat
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 października 2006
Dla Ani - śmieszki
James Blunt
"Goodbye My Lover"


Did I disappoint you or let you down?
Should I be feeling guilty or let the judges frown?
'Cause I saw the end before we'd begun,
Yes I saw you were blinded and I knew I had won.
So I took what's mine by eternal right.
Took your soul out into the night.
It may be over but it won't stop there,
I am here for you if you'd only care.

You touched my heart you touched my soul.
You changed my life and all my goals.
And love is blind and that I knew when,
My heart was blinded by you.
I've kissed your lips and held your hand.
Shared your dreams and shared your bed.
I know you well, I know your smell.
I've been addicted to you.

I am a dreamer and when I wake,
You can't break my spirit - it's my dreams you take.
And as you move on, remember me,
Remember us and all we used to be

I've seen you cry, I've seen you smile.
I've watched you sleeping for a while.
I'd be the father of your child.
I'd spend a lifetime with you.
I know your fears and you know mine.
We've had our doubts but now we're fine,
And I love you, I swear that's true.
I cannot live without you.

And I still hold your hand in mine.
In mine when I'm asleep.
And I will bare my soul in time,
When I'm kneeling at your feet.

Goodbye my lover.
Goodbye my friend.
You have been the one.
You have been the one for me.

I'm so hollow, baby, I'm so hollow.
I'm so, I'm so, I'm so hollow.


Aniu to jest ten tekst, którego nie dosłuchałaś wtedy - teraz taki prawdziwy :(
trzymaj się!
18:40, marahat
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 września 2006
Z pamiętnika Ann

"Jestem beznadzieją. W błędnym kole czuję się doskonale. Potrafię siebie zgwałcić glupotą."

do pierwszego rozdziału "Zagubionej"

14:26, marahat
Link Komentarze (1) »
niedziela, 03 września 2006
Zółty kot.

Charlie byl kims dziwnym. Pasowal. Zreszta ta zabawa w imiona - pierwsza z glupot. Potem byly juz tylko glupoty. A on lubil gierki. Lubil tez kolor zolty.

W zoltym pokoju byl zolty kot. Siedzial dumnie leniwy na biurku pod oknem. Znikoime promienie ulicznej jerzeniowki przedzieraly sie przez szpary zaluzji, zdawacby sie moglo, ze kot nosil na grzbiecie ruchome pregi pomaranczu. Nagle postanowil zapragnac pieszczot, wiec meska sylwetka przerwala stukanie o klawiature uniosla gladka delikatna dlon do ucha zoltej istoty.

W pokoju pachnialao jeszcze sladami namietnosci. Kotu bynajmniej nie przeszkadzala bigamia, wazne bylo ze mial swojego pana teraz tylko dla siebie. Ona wyszla.

Mezczyzna spojrzal przez ramie, wiedzial ze Ann nie lubila tego kota. Ale wszystko bylo w jak najlepszym porzadku. Ann spala przytulona do mokrej poduszki. Usmiechnal sie do siebie w cichej satysfakcji - w ty,m rozdaniu czul sie faworytem. Szach

Tylko kot wiedzial ze za moment kobieta wstanie i zniknie za drzwiami, byl spokojniejszy od swojego pana. Charli wrocil do edytora - mial wszakze tyle pomyslow nie chcial niczego zmarnowac. Uslyszal szmer, chial sie odwrocic, "to tylko kot" pomyslal..

...a drzwi zamknely sie z cichutkim trzaskiem.

szach i mat.    

fragmenty "Zagubionej" by marahat

17:36, marahat
Link Komentarze (1) »
środa, 02 sierpnia 2006
Kim jestem?
idealizm: przedstawianie sobie świata lepszym niż jest w rzeczywistości; hołdowanie wzniosłym, lecz nierealnym, niepraktycznym ideałom

konformizm:
postawa bezkrytycznego podporządkowania się normom, wartościom i poglądom uznanym za obowiązujące w danej grupie społecznej; zgadzanie się z czymś, przystosowanie się do czegoś

oportunizm:
postawa moralna człowieka kierującego się nie powszechnie przyjętymi zasadami, lecz tym, co w danej sytuacji jest dla niego korzystne

cynizm:
postawa życiowa charakteryzująca się nieuznawaniem obowiązujących w danym środowisku praw i obyczajów; lekceważące odnoszenie się do ogólnie przyjętych i uznanych wartości, zasad etycznych itp.


[Slownik wyrazow obcych PWN (www.swo.pwn.pl)]


Swiat jest jak..? no wlasnie jak co?

Los, nie nawet nie los, a jedynie przypadek rzuca nas byle gdzie, byle jak.
My chcemy nadawac zdarzeniom znaczenia wiec dobudowywujemy rozne wytlumaczenia, a tak na prawde nic z tego nie ma wiekszego sensu.

Jednymi zadzi pieniadz, innymi zludzenia, jeszcze innymi ich wlasne przemyslenia, ale nie jest wazne co i jak zrobia. Nie liczy sie to ze ktos cierpi, ze ktos inny ma wiecej niz powinien miec, a trzeci umiera samotnie.

Ludzie tworza sobie to piekielko i kolo sie toczy.

Dla jego dobra najwiecej robia idealisci, oni bowiem podtrzymuja zludzenia tych o niepewnej wierze i powoduja ich ruch, bo niejeden stracilby marzenie gdyby nie ich praca na rzecz zludzen. Sami niewinni gleboko przekonani.

I tak kolo sie toczy napedzane bezpodstawna wiara, zaslepione zludzeniem i puste w srodku. Toczy sie nie wiedzac dokad.

Twoja sprawa czy pojedziesz czy wysiadziesz, nie zachwiejesz rownowagi za malo znaczysz marnoto. Raz bedziesz na gorze raz na dole, ale i w tym nie ma harmonii, bo moze zmienic sie tempo, kierunek, wektor. Nic nie poradzisz.

Szkoda, bo jakze latwiej jest zyc w swiecie poukladanym. Wiedziec ze jak juz spadniesz to tylko dlatego ze tak juz jest, najlatwiej jest zdjac odpowiedzialnosc.

Wiec ukladaj sobie zycie gdzie padniesz, przywiazuj sie do ludzi, rob dobrze. Nie mysl ze jutro mozesz wyladowac gdzie indziej. Wtaczaj kolo fortuny na gore syzyfowa, pomoz toczyc sie temu czego tak nienawidzisz. Nie uchylisz sie od walki z wiatrakiem i bedziesz zadowolony z siebie.

A co to da? Kogo to obchodzi marnoto. Wazne ze kolo sie toczy.
12:36, marahat
Link Komentarze (1) »
sobota, 29 lipca 2006
I stalo sie... :|
19:31, marahat
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 lipca 2006
Z czasow liceum...
Pretending part I


I know once one wrote this theme
but actually it doesn't mean a thing to me
I am an egocentric whore so well what
do me there is now nothing more

pretending is my life

and I will go fuckin on
cause all the peole around mi loved
this part of mine

They loved this life of mine so much
I'm just not able to let them so deadly down
my concious would kill my own ego

so look at me I'm still pretending what I'm supposed to be

sometimes I loose myself inside of me
and feel like a complete fool
I wish to dance my life away
Be angry and envy and just play

but I won't I'm not like that
I must just keep on pretending

Every day I meet these people
who are about to be ok
but only almost
just like in that game we both play

I'm about to be ok too
not where I belong
not where I wanted to be
not with who I beloved
not with what I believe

my life is my oposite
still I make my dreams come true
just not the way I wanted them to be

so look once again at me am I fuckin happy?

by marahat, copyright 2004
21:45, marahat
Link Dodaj komentarz »
Niespelnione koszmary nocy

Ann zerwała się z łóżka, ale to był tylko sen, choć tak piękny - tylko sen. Światło, dźwięk, ludzie, sprzęt. To wszystko tylko niespełnione marzenia.

- I tym razem pamiętam słowa, melodie, instrumenty, tylko po co?

Podeszła do ciężkiej, satynowej zasłony i zaczęła nucić. Stała tam nago przy szybie, ale nikt nie patrzył, nikt tez nie słyszał jak kolejny niespełniony kawałek unosi się delikatnie pod sufitem by chwile później rozpłynąć się na zawsze...

21:10, marahat
Link Dodaj komentarz »
Dzieciece obietnice
Ann miewała problemy. Nie była typem uciekającym, do czasu.

Bywało na prawde różnie, z czago prawie nigdy różowo. Kochała życie, a że nie znała życia bez problemów, zatem kochała i swoje problemy. "Wyzwania" - tak myślała o kłopotach, a wiadomo nie od dzis że życie bez wyzwań nie może byc ciekawe.

Ciekawe ze, jedynym czego chciała od przyszłości, jak była małą, niedoiadczoną dziewczynką, było ciekawe życie. Anie była dzieckiem ciekawym i ciekawskim. Bardzo mocno chwytały za serduszko te chwile zainteresowania, kiedy obcy ludzie przystawali w biegu na moment żeby przyjrzeć się jej dokladniej. Zobaczyć ją jak tańczy, śpiewa, jak gra.

A z wiekiem kiedy czar prysł - jak to zresztą bywa ze wszystkimi czarami - serduszko zgniecione mocnymi usciskami obcych ludzi, poczuło się samotne. I zaczęło mieć problemy.

Teraz jak na to spojrzeć wszystko jest takie jasne. Wtedy - heh, dystans robi swoje.

Wtedy była ciekawość, była niepochamowana ciekawośc, kim jest ta dziwna dziewczynka pod lewą scianą szkolnego korytarza. Ani ładna, ani zgrabna, czy nawet inteligentna - nic z tych rzeczy. Wtedy była po prostu tajemnicza. Szybko się też okazało, że taka chciała pozostać. Nie chciała mieć zwyczajnego imienia, chciała schowac się za pieknym obrazem kolców i czerwieni.

Ann zafascynowana, zaintrygowana, zaczęła przesiadywać pod prawą scianą. Potem juz tak jakoś od spojrzenia do słowa, od słowa do popołudnia, potem do ławki i do autoobusu. Tak jakoś samo sie stało.

Anie i Rose bywały razem w pubach i na chodnikach. Pąk zamieniał się w kwiat, coraz bardziej zaczynając przypominac łabędzia. Spojrzenia przestały napotykac błyszczące oczy Ann, a coraz częściej zwracały się ku rozświetlonym spojrzeniom Rose i jej uroczym uśmiechu.

Ann byla szczęśliwa, ale serduszko było samotne, coraz, coraz bardziej.

***

Pociąg odjechał, Anita stała dalej w tym samym miejscu zamurowana. Tym kogo widziała przed soba musiała być Rose. W zwiewnej letniej sukience, ponetna, absolutnie piękna kobieta o przecudownym uśmiechu i oczach błyszczących tak jakoś przez mgłę.

- A więc jej się też nie udało.. pomyślała Ann - durne dziecięce obietnice.

fragmenty "Zagubionej" by marahat
00:53, marahat
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6